Dark Full Ride (2002)
« wstecz
Rzadko się zdarza, by utwór przeznaczony niemal wyłącznie na instrumenty perkusyjne brzmiał prawie jak dzieło orkiestrowe. Obsesyjne ostinata i rytmy wyrywające słuchacza ze stanu błogiej kontemplacji czy intelektualnego zafrapowania oddziałują tutaj niczym perkusyjne fragmenty we wczesnej twórczości Igora Strawińskiego (Święto Wiosny) czy nawet Edgarda Varese'a. Osią narracji jest perkusja. To jej brzmienie góruje nad innymi. Dark Full Ride jest zamaszystą maszynerią dźwiękową o wyjątkowo grubych konturach, kreowanych poczwórnym zestawem perkusyjnym, sześcioma fortepianami (potraktowanymi perkusyjnie), ośmioma kontrabasami i dziewięcioma dudami. Unikatowe wykorzystanie tych ostatnich instrumentów (w muzyce współczesnej dudy są w zasadzie ignorowane, jako instrument o ograniczonych możliwościach melodycznych i dynamicznych) pozwoliło na uzyskanie jedynej w swoim rodzaju atmosfery dominacji piekielnego monstrum, którego zamiary są nieznane, a które swoją hałaśliwą powierzchownością zdaje się poważnie zagrażać ludziom.
[Maciej Jabłoński]
|