Krakowskie Biuro Festiwalowe 6 zmysłów

Find The Music

Sacrum Profanum - Facebook Sacrum Profanum - YouTube Sacrum Profanum - LastFM Sacrum Profanum - MySpace Sacrum Profanum - Flickr

Aktualności

« wstecz
Mocny finał z Aphex Twinem!
Dodano: niedziela, 20 września 2009

W kontraście do piątkowego koncertu z eksperymentalnym ambientem i kosmicznym rozmachem, sobotni występ „guru elektroniki” zjednoczył tłumy fanów mocnego brzmienia. Aphex Twin z Florianem Heckerem z wieży przenieśli się na scenę i w świetle najnowocześniejszych laserów dali publiczności do wiwatu ostrymi, świdrującymi przestrzeń nowohuckiego kombinatu rytmami. To był finał 7. Festiwal Sacrum Profanum w wielkim stylu!

Występy Aphex Twina to nie tylko wielka rzadkość, ale też i zagadka. Zawsze wzbudzają gorące emocje i niemal tyle samo zachwytu, co kontrowersji. Ale taki jest właśnie Aphex – nikt nigdy nie wie, czy zagra ciężkie techno, kanciaste IDM-y czy transowy ambient. Tym większym zaskoczeniem dla rzesz fanów, którzy zjechali do Krakowa z różnych stron Polski i świata, był jego pierwszy koncert w ocynowni chemicznej Arcelor Mittal. Półtoragodzinna suita w swobodny sposób połączyła ambient, noise, breakbeat, techno, dubstep, drill’n’bass i cytaty z rożnych nagrań. Kto nie był w pełni usatysfakcjonowany tym tak odmiennym niż popularnie znane obliczem Richarda D. Jamesa (prawdziwe nazwisko Aphexa), w sobotę mógł się do woli nacieszyć na żywo tworzonym miksem najbardziej porywających rytmów i brzmień wybitnego Irlandczyka. I choć nie znalazły się w tym zestawie największe hity – „Windowlicker” czy „Come to Daddy”, to muzycznie był to ten najlepszy Richard D. James, którego znamy z płyt i teledysków.
Drugie – ekskluzywne i półtoragodzinne show „Mozarta techno” (jak zwą AT media) rozpoczął się IDM-owym setem, który w dalszej części przeszedł w brzmienia elektro, by zakończyć się długą drum’n’bassową sekwencją szybkich i połamanych brzmień, syntezatorowych loopów ułożonych z matematyczną precyzją. Na trzech ekranach nad sceną i dwóch zawieszonych nad publicznością pojawiły się zupełnie nowe wizuale charakterystycznego loga artysty i jego, dekonstruowanej w coraz to bardziej demoniczne formy, twarzy. Kompletnie inny, i chyba jeszcze bardziej efektowny od piątkowego, był też laserowy pokaz towarzyszący koncertowi, wciągający widzów w nieskończoną podróż poprzez coraz to nowe przestrzenie wyłaniane kolorowymi wiązkami z wielkiej hali kombinatu. Narastające gwałtowne bity wyzwalały coraz szybszą grę świateł, tworząc specyficzny audiowizualny trans na najwyższym technicznie poziomie. Strukturę rytmiczną poszczególnych setów stanowiły gwałtownie zmieniające tempo bity, nad którymi od czasu do czasu unosiły się strzępki prostych melodii przywołujących na myśl znane nagrania Aphexa. To właśnie ten styl prestiżowy magazyn „Rolling Stone” określił mianem „future pop”.
Jednak to co tworzy artysta nigdy nie jest lekkie i łatwostrawne, i nie byłby sobą, gdyby znów czymś publiki nie zaskoczył. Na finał sobotniego rave show, na ekranach pojawiły się migawkowe zdjęcia z zabijania krów, koni i nałożone na sekcję zwłok. I chyba te mocne sceny wwiercane w nas ostrym brzmieniem najbardziej zapamiętamy z tego koncertu.

Zobacz także:

Muzyka dawna
Elektrociepłownia

Get Adobe Flash player

Get Adobe Flash player